W Reszlu mamy tylko jedno przedszkole i to w dodatku niepubliczne. Obowiązkiem gminy jest zapewnienie przedszkola publicznego. A tymczasem w niepublicznym jest ciasno, dużo dzieci, mało nauczycielek, na miejsce czeka się w kolejce. Kiedy w końcu Pan Burmistrz pomyśli o przedszkolu publicznym? Czy konieczna jest interwencja zdesperowanych matek?
przedszkole
Rozmowa rozpoczęta 06.03.2009, 13:14 · 14 odpowiedzi · 0 wyświetleń
Nie wiem czy wiesz, że na ul. Słowiańskiej zaczęto budowę przedszkola. Jest tam taki zapoczęty budynek, lecz zabrakło pieniędzy...
Zgadzam sie z Toba, powinno byc jeszcze jedno przedszkole, nasze sloneczko jest za male panie sa juz chyba zmeczone praca w przedszkolu, malo usmiechniete i malo cierpliwe, wiem ze dzieci potrafia dac w kosc, ale same wybraly taki zawod i powinny byc na to przygotowane, moje dziecko chodzi do tego przedszkola, nie jestem zbytnio zadowolna, ale nie mam innego wyboru, z checia chcialabym miec mozliwosc oddania dziecka do innego przedszkola
Podejrzewam ,że panie w przedszkolu nie uśmiechają się z wielu powodów. Po pierwsze grupy są liczne, po drugie -dzieci rozwydrzone,a po trzecie za tę ciężką ,odpowiedzialną i stresującą pracę otrzymują nędzną zapłatę .Pracownik dobrze opłacany jest pracownikiem wydajnym i ogólnie pozytywnie nastawionym do ludzi.
A ja sie z Toba nie zgodze. Do tego przedszkola chodzi juz drugie moje dziecko i jestem bardzo z opieki przedszkola zadowolona. Widze, ze dzieci czuja sie tam swobodnie, sa wesole, mam nawet czasami wrazenie, ze za bardzo wchodza Paniom na glowe. Zgadzam sie jednak z tym, ze mogloby byc w Reszlu jeszcze jedno przedszkole. "Zerowki" przy szkole podstawowej nie rozwiazuja problemu... chyba mialy byc tylko doraznym rozwiazaniem a sa lekarstwem.
A ja sie z Toba nie zgodze. Do tego przedszkola chodzi juz drugie moje dziecko i jestem bardzo z opieki przedszkola zadowolona. Widze, ze dzieci czuja sie tam swobodnie, sa wesole, mam nawet czasami wrazenie, ze za bardzo wchodza Paniom na glowe. Zgadzam sie jednak z tym, ze mogloby byc w Reszlu jeszcze jedno przedszkole. "Zerowki" przy szkole podstawowej nie rozwiazuja problemu... chyba mialy byc tylko doraznym rozwiazaniem a sa lekarstwem.
A ja sie z Toba nie zgodze. Do tego przedszkola chodzi juz drugie moje dziecko i jestem bardzo z opieki przedszkola zadowolona. Widze, ze dzieci czuja sie tam swobodnie, sa wesole, mam nawet czasami wrazenie, ze za bardzo wchodza Paniom na glowe. Zgadzam sie jednak z tym, ze mogloby byc w Reszlu jeszcze jedno przedszkole. "Zerowki" przy szkole podstawowej nie rozwiazuja problemu... chyba mialy byc tylko doraznym rozwiazaniem a sa lekarstwem.
Jest budynek przy ul. Krasickiego, gdzie obecnie funkcjonuje niby Swietlica Srodowiskowa w której średnio przebywa po 5 dzieci.Przedszkole wynajmuje te pomieszczenia ,więc może powrócić do dawnego stanu.Wtedy problemu nie będzie.
Te dzieci mogą korzystać z zajęć w szkole teraz jest ich dużo.A tak Gmina niepotrzebnie wydaje pieniądze.
A ja nigdy nie chodzilem do przedszkola i na ludzi tez wyszedlem. Ha..ha...ha...
Wiec Twoim zdaniem, Panie beda sie usmiechac, wtedy gdy dostana za to wiecej pieniedzy? a ja myslalam ze szczegolnie ten zawod wybiera sie z powolania...
Panie są zapewne przemeczone, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że przedszkole niepubliczne byc powinno, bo to jest jedno z zadan własnych gminy. poza tym w takim tłoku w małych salach w obecnym przedszkolu można mówić głównie o "przechowalni" dla dzieci, ani o stymulowaniu rozwoju naszych pociech.
Chciałam napisać:
o "przechowalni dla dzieci, a nie o stymulowaniu..."
tyle dzieci chodziło i zapewne chodzic bedzie do tego przedszkola i czy wspominaja je zle.........
Nie chodzi o to, jak wspominaja je dzieci. Chodzi o to, że powinno byc przedszkole publiczne, a niepubliczne powinno być alternatywne. Tym bardziej, że to, które mamy nie jest w stanie przyjąć wszystkich dzieci.
Nieladnie tak wybrzydzac za plecami, anonimowo, wstydzcie sie Panie Mamusie. Wszedzie narzekania, na szkoly, na szpitale, na inne publiczne i niepubliczne instytucje. A wychowanie i zachowania wynosi sie z domu rodzinnego...tak na marginesie. Wiec trzeba samemu zakasac rekawy a nie zwalac wine na przedszkolanki.
Pseudoakademicka dyskusja do niczego nie prowadzi. Jesli ktos ma problemy z dzieckiem powinien udac sie do przedszkola i rozmawiac bezposrednio z zainteresowanymi osobami. Taka jest normalna kolej rzeczy.