Od razu zaznaczam,że nie pracuję w sklepie, ale miałam okazję pracować na studiach jako sprzedawca. żalicie się na obsługę a może porozmawiamy o klientach przychodzących do sklepów: zbulwersowanych że zapałki są drogie, że reklamówki nie daje sprzedawca a jak da to po co daje bo przecież tym się zaśmieca. a może wokół rozejrzyjcie się i sami wyciągnijcie wnioski. klient wchodzi do sklepu nie powie dzien dobry, otworzy drzwi i nie zamknie.głupoty?jak ty mnie tak ja tobie
klienci przychodzący do sklepów
Rozmowa rozpoczęta 01.03.2010, 12:20 · 4 odpowiedzi · 0 wyświetleń
Wszystko to co napisałaś to prawda ,ale niestety sklepowa za ladą powinna byc zawszy miła ,czy ma chumor ,czy tez nie
Chumor?
Właściwie, to po ośmiu godzinach pracy w sklepie i obsłudze upierdliwych klientów, to i "chumor" wyjdzie. Faktem jest,że naprawdę niektórzy klienci w ferworze zasad wolnego rynku i tezy przewodniej "klient nasz pan" czasami zachowują się wręcz chamsko. Można to zaobserwować nie tylko zza lady, ale też z kolejki. Nie wymagajmy więc od sprzedawcy, żeby nam pod nogi kwiaty sypał tylko dlatego,że kupujemy u niego dwie bułki.
nie dziw sie skoro coś jest nie tak i chcesz wyjaśnić że się cena nie zgadza a ekspedientka wmawia Ci że Ľle sprawdziłaś a wędlinę podaje tą samą ręką którą wydaje ludziom BRUDNE pieniądze.