Archiwum Forum Reszel 2005–2026Archiwum 2005–2026Temat zamknięty

handel w Reszlu

Rozmowa rozpoczęta 03.01.2008, 10:00 · 24 odpowiedzi · 0 wyświetleń

#1 · 03.01.2008, 10:00

Kiedy w Reszlu będzie jakiś tani sklep?Obiecywano otwarcie takowego już w ubiegłym roku i cisza.Wydaje mi się ,że to władze miasta tak dbają o interesy reszelskich kupców nie chcąc narażać ich na utratę klientów.Kupcy zaś tak dbają o klientów ,że 2 stycznia 3/4 sklepów było zamkniętych a w pozostałych brakowało podstawowych artykułów.Duże ,tanie sklepy z powodzeniem funkcjonują w mniejszych od Reszla miejscowościach -mamy wszak wolny rynek.

#2 · 03.01.2008, 11:44

no to nie trzeba dużo gadać tylko brac sie do roboty "RESZELANKO" i może otworzyć własny interes a wtedy zobaczysz co to znaczy!! Normalne że sklepy bedą pozamykane bo właściciele sklepów musza zrobić remament...

#3 · 03.01.2008, 20:39

Mam wrażenie, że Reszelanka miała na myśli sklep typu Biedronka lub Plus.

A na otwarcie takiego sklepu, Matyjo, potrzebne są niemałe pieniądze :].

#4 · 04.01.2008, 10:04

Niezależnie od tego jakie pieniądze są potrzebne do otwarcia sklepu (czy taniego to się okaże) - to nie władze miasta zajmują się otwieraniem sklepów. Gdy słyszę takie teksty, to nie mogę się nadziwić, że część ludzi nadal mentalnie żyje w epoce realnego socjalizmu, gdzie nie było prywatnych sklepów, a otwarcie nowego sklepu następowało na podstawie uchwały lokalnej egzekutywy PZPR, w celu "dalszej poprawy zaopatrzenia ludności przez handel uspołeczniony". Niektórzy, do dzisiaj nie mogą wyzwolić swoich mózgów z oparów socjalizmu, tak jak bym im ktoś na stałe włączył tryb myślenia: "jak nic nie mogę - musi istnieć jakieś ciało kolegialne, najlepiej jakaś egzekutywa, i żeby miała takie uprawnienia, że jak komuś każe otworzyć sklep, zakład szewski, to musi otworzyć, bo takie są potrzeby ludności". Halo ! Podbudka ! Żyjemy w kapitalizmie ! Urzędy miasta nie zajmują się działalnością gospodarczą, zajmują się tym prywatni przedsiębiorcy, którzy przed otwarciem jakiegoś biznesu najpierw dokładnie liczą, czy to im się zwróci, i czy w przyszłości zarobią na tym. Wielu myślało o tym, żeby otworzyć sklep, ale kombinują, że sklepów jest już dużo, jak na możliwości płatnicze mieszkańców Reszla i nie ma pewności czy nowy sklep utrzyma się. Być może jakiś nowy sklep (market) zostanie otwarty a może nie, to jest wyłącznie sprawa kalkulacji ekonomicznej prywatnego właściciela, a nie woli władz miejskich. P.S. Możesz powiedzieć kto i komu obiecał otwarcie taniego sklepu ?

#5 · 04.01.2008, 10:35

oczywiście, mój tekst był skierowany do "Reszelanki" a nie "Kamila" :)

#6 · 04.01.2008, 13:58

=> Kamil 1. Wiem ze potrzebne są do tego nie małe pieniadze. 2. Chodziło mi o to żeby RESZELANKA otworzyła swój sklep i zobaczyła ja to fajnie i miło jest prowadzić swój sklep i nie mówie tu o biedronce itp.=> zk527 Już dłuższy czas się mówiło o tym że w Reszlu miał powstać większy sklep typu biedronka czy plus. Jednak sklep ten nie powstaje ( nie wiem do końca z jakiej przyczyny) myśle że moze to być spowodowane tym iż władze miasta nie chcą pozbawiać Reszelskich sklepikarzy zarobków. I myśle że dobrze robią:) PZDR

#7 · 04.01.2008, 15:17

matyja, chodziło mi o to, że "Reszelanka" napisała tak, jakby ogółowi mieszkańców Reszla, ktoś złożył obietnicę otwarcia taniego sklepu - a to bzdura. Wybacz, ale po konfrontacji mojego tekstu z twoją odpowiedzią, mogę śmiało stwierdzić, że niepotrzebnie to wszystko pisałem - jak grochem o ścianę...

#8 · 04.01.2008, 16:16

NO dobra:) Sory, wybacz:) I podzielam Twoje zdanie że nikt nikomu niczego nei obiecywał, a mi chodziło o to że najlepiej to jest zwracać komuś uwagę i krytykować innych nie wiedzać jak to jest prowadzić własny interes:) pozdrawiam:)

#9 · 04.01.2008, 19:23

......a moze nie nowy market tylko zeby jakis rzecznik praw konsumeta lub inspektor sprawdzil realnosc cen towarow w Reszelskich sklepach i okolicach.Bo przeciez chodzi tu o ceny towarow ktore nie wiem dlaczego sa o kilka a nawet kilkadziesiat procent wieksze niz w naszym miescie powiatowym.Przeciez wielu z nas mieszkancow Reszla robi tam zakupy-wypowiedzcie sie pod tym katem.

#10 · 05.01.2008, 00:04

Robi tam zakupy między innymi dlatego, że są tam te tanie hipermarkety.

A może właśnie taka konkurencja ze strony Biedronki czy Plusa byłaby w Reszlu potrzebna...

Matyjo, być może "miło i fajnie" jest prowadzić swój sklep, tylko obawiam się że w Reszlu kolejny "spożywczak" ma małą rację bytu :>.

#11 · 06.01.2008, 09:15

Droga Reszelanko. Nie wiem, kto obiecywał - to raz - najlepiej to Obiecywacza spytać. Co do handlu 2 stycznia - niestety rok obrachunkowy zamyka się spisem towarów - i każdy przedsiębiorca musi to zrobić, czy mu się to podoba, czy nie. Ma do wyboru - albo nocka - albo dzień (w dzień to pracownik pomoże - w nocy tylko na rodzinę można liczyć - ale nie zawsze). A zaopatrzenie - sorry w Sylwestra wszystkie hurtownie raczej słabo działały a w Nowy Rok wcale (może też robiły remanent?). Co do wysokich cen - podzielam zdanie Zawiedzionego. Ale to jest niestety wolny rynek: ludzie mało kupują, przedsiębiorcy windują marże, żeby wyjść na swoje. A samochód chciałoby się zmienić, a małżonka chce nowa pralkę, dzieci kino domowe, komputer.....itd. Stosunkowo najtaniej jest obecnie w sklepach tzw. osiedlowych (ale tylko podstawowe towary). Co do cen artykułów technicznych - to odnoszę wrażenie, że WSZĘDZIE jest taniej jak w Reszlu.

#12 · 06.01.2008, 21:54

pozdrawiam matyja - mam podobne zdanie jak twoje. "zawiedziony" to kolejny okaz socjalistycznego otumanienia. Jakiś inspektor albo rzecznik praw konsumenta ma sprawdzać "realność cen" ? A co to jest ? Jeżeli miałbym sklep (tak jak nie mam :) i wystawiłbym cenę za kilogram jabłek 50 zł, to kto mi tego zabroni ? Jakiś inspektor ? Ma mi powiedzieć: w Reszlu jabłka wolno sprzedawać po tyle a tyle ? "Zawiedzionemu" nie mieści się w głowie, że przedsiębiorca ustala cenę na swój towar według własnego uznania i żaden inspektor nic do tego nie ma. Zdumiewające !

#13 · 06.01.2008, 21:59

No właśnie;-)

#14 · 07.01.2008, 19:04

Czyżby zk527 i matyja sie z kolektywizowali.Ja nie mowie o zakazywaniu w wolnosci wystawiania cen za dany towar, lecz o zdrowej konkurencyjnosci cenowej, ktorej w naszym miescie nie ma.A jesli u zk527 kilogram jablek kosztowalby 50PLN to jego biznes szybko by upadl.Lecz , jesli ustalimy ceny na jakims pziomie to po co nam konkurencja.A w glowie mi sie nie miesci ze ceny przed swietami jakos dziwnie zwyzkuja,a teraz dodatkowo trzeba zwracac uwage na daty przydatnosci do spozycia.Jesli kogos urazilem to przepraszam.A tak na marginesie, moj drogi zk 527,to jak mnie okresliles bardziej pasuje do ciebie bo chyba nie widzisz co sie dzieje w chandlu, takze poza nasza miejscowoscia.Pozdrawiam RESZELANKE.

#15 · 07.01.2008, 19:55

mój drogi "zawiedziony", ja dobrze wiem co się dzieje w "chandlu", dlatego napisałem jak wyżej, ale skoro uważasz, że nie wiem, to może sam objaśnisz bliżej, czegóż takiego miałby dokonać ten twój inspektor, co konkretnie miałby zrobić, i jakie tego miałyby być konsekwencje, bo doprawdy nie wiadomo do czego zmierza twój wywód. To czy mój hipotetyczny sklep upadnie z powodu zbyt wygórowanych cen, to tylko moja sprawa i moja strata - żadnym urzędom, komisjom i inspektorom nic do mojej polityki cenowej. Ceny przed świętami zwyżkują, bo wyobraĽ sobie, właściciele sklepów (któż by ich o to podejrzewał) chcą zarobić na świątecznej gorączce zakupów. Nie wiem jak Ty, ale ja mam zwyczaj zawsze sprawdzać termin przydatności do spożycia, obojętnie czy to w sklepach reszelskich, olsztyńskich czy gdańskich - to roztropne zachowanie każdego konsumenta.

#16 · 09.01.2008, 12:14

Cieszę się ,że mój list wywołał taki odzew .Odpowiem skąd wiem o projekcie powstania marketu w Reszlu-otóż z ''Gazety Reszelskiej''.Zgadzam się z opinią ,że ceny w Reszlu są wysokie ,nasi Kupcy wykorzystują brak konkurencji dosyć szybko się bogacąc kosztem biednej społeczności.Władze miasta mają dużo do powiedzenia w sprawie np. sprzedaży gruntu pod budowę sklepu i możliwości,aby przekonać inwestorów do inwestowania w reszelski handel.Coś mi się jednak wydaje ,że Im na tym nie zależy.POZDRAWIAM

#17 · 09.01.2008, 12:52

Zgadzam się z Tobą zk527 choziaz sie z Tobą nie "zkolektywizowałem" :-) Być może "zawiedziony" nie miał nigdy styczności z handlem. Zgadzam się z Toba RESZELANKO że władze miasta nei chetnie sprzedaja ziemie pod jakieś inwestycje czy innego rodzaju obiekty. Nie daja tym samym rozwijać inewstycji mieszkańcom Reszla. Miejscu gdzie miał powstac slep typu Biedronka czy Plus( nie wiem czy to napewno te miejsce o którym myśle) nie należy do gminy. Więc gmina w kupnie tej ziemi nie miała by nic do powiedzenia:) Pozdrawiam:)

#18 · 09.01.2008, 15:54

W Reszlu nie ma gruntów pod budowę wielkopowierzchniowego marketu, więc władze miasta nie bardzo mają "możliwości aby przekonać inwestorów do inwestowania w reszelski handel". Informacja w "Gazecie Reszelskiej" mówiła o planach budowy marketu przez prywatnego inwestora a nic nie mówiła o "obietnicy wybudowania taniego sklepu" - to są zasadniczo różne informacje. Skąd wiesz Reszelanko, jak szybko bogacą się reszelscy kupcy ? Masz dostęp do ich PIT-ów ? Zdziwisz się, ale to właściciele wielkich marketów najszybciej się bogacą - przychody takich sieci w Polsce rosną w tempie znacznie przekraczającym wzrost gospodarczy (i zyski właścicieli podobnie). Reszelanka ma taką orientację w handlu, jak i "zawiedziony" - wyższa cena na dany towar w Reszlu, automatycznie kojarzy się jej z większym zyskiem.... zabawne. Gdybyś Ty wiedziała, jakie marże wymuszają od dostawców wielkie sieci handlowe, jakie przymusowe promocje, dostawy na własny koszt, itp. - nie masz pojęcia jakie kolosalne pieniądze oni na tym zarabiają. Oczywiście, konsumenta nie interesuje ile zarabiają sieci handlowe, jego interesuje to, że płaci mniej za dany towar. Wszystkie małe sklepy (nie tylko w Reszlu) mają ceny wyższe niż w marketach, bo przy ich sposobie zaopatrzenia i wielkości obrotów, inaczej się po prostu nie da - ale oskarżanie właścicieli małych sklepów, że w jakiś nadzwyczajny sposób dorabiają się, świadczy o nieznajomości tematu. P.S. "bogacenie się" jest pojęciem pozytywnym, a jeżeli Ty Reszelanko cokolwiek wytwarzasz (dobra lub usługi) co jest sprzedawane w Reszlu, to też "bogacisz się kosztem biednej społeczności" reszelskiej (chyba, że jesteś z budżetówki, to by wiele wyjaśniało).

#19 · 10.01.2008, 12:05

Owszem, jestem pracownikiem budżetówki.Nie zaglądam do PIT-ów, bo z nich raczej nie wynika wysokość dochodów kupców.Po prostu jak większość ludzi w Polsce i w Europie chcę mieć możliwość wyboru : czy chcę zakupić towar w sklepie u pani X,czy w markecie .Dlaczego nie mam takiej możliwości w XXI wieku?

#20 · 10.01.2008, 14:48

A dlaczego miałabyś mieć taką możliwość w XXI wieku ? Czy gdzieś w Konstytucji jest zapisane, że w każdym miasteczku ma być supermarket ? Nie rozumiem takich pretensji. Budżetówka ? No tak, tak jest najwygodniej - nie musisz starać się o utrzymanie firmy na rynku - pensję masz podaną na tacy. Ale zmartwię Cię - mimo wszystko bogacisz się na biednej społeczności reszelskiej, ponieważ niezależnie od tego, ile kto zarabia, to wszyscy muszą płacić podatki na utrzymanie takich właśnie jak Ty.

#21 · 10.01.2008, 16:26

Zk527, jestem ciekaw gdzie Ty pracujesz :).

#22 · 11.01.2008, 01:15

ZK527 dlaczego nie lubisz budżetówki? Ludzie pracujący w budżetówce też świadczą usługi, z których pewnie korzystasz (bezpłatnie) i też płacą podatki - takie same jak Ty. Instytucje państwowe, jak placówki zdrowotne czy też oświatowe również borykają się z utrzymaniem "na rynku". Przykłady masz w samym Reszlu. Szpital - zamknięty, szkoła drzewna - zamknięta, przedszkole publiczne - zamknięte. Urząd ma się dobrze, ale to już inna bajka.

#23 · 11.01.2008, 09:14

Chyba ZK527 nie orientuje się .że pracownicy budżetówki też płacą podatki.I nie mogą ukryć swych dochodów ani wykazać "strat".Od swej pensji płacę wysoki podatek i nikt mnie nie utrzymuje.Aby wykonywać swój zawód musiałam się długo uczyć.Możliwość wyboru chcę mieć,bo mamy wolny rynek i nie muszę być zdana na zakupy tylko w małych sklepach gdzie ceny są bardzo wysokie.

#24 · 11.01.2008, 11:55

Sancho, Kamil, Reszelanka:........: Reszelanko ! Długo uczyłaś się ? Pewnie właściciele sklepów krótko się uczyli, i to są sami gamonie ? Twoja nauka i ich nauka nie ma tu nic do rzeczy - rozmawiamy o czym innym. Rozmawiamy o tym, że wyższe ceny w małych sklepach są normalnym zjawiskiem wszędzie na świecie i twierdzenie, że jak ktoś ma w małym sklepiku wyższą cenę, to automatycznie więcej na tym zarabia, "bogaci się", jest nierzetelne. I tylko to chciałem wyjaśnić............. Masz rację Reszelanko w tym, że mamy wolny rynek i możesz robić zakupy gdzie Ci się podoba, ale wolny rynek oznacza też, że supermarket powstanie w Reszlu tylko wtedy, gdy to się będzie kalkulowało prywatnemu inwestorowi, a nie dlatego, że Ty tak chcesz. Wybacz, ale Twoje pretensje są trochę dziecinne...........Sancho, w normalnej gospodarce nic nie jest "bezpłatnie" - w ten czy inny sposób każda usługa jest opłacona. Czy edukacja lub usługi medyczne są bezpłatne ? Nie. Fakt, że nie płacimy za te usługi wprost, nie oznacza, że są bezpłatne. Gdybyś pracował za darmo, to wtedy faktycznie byłyby bezpłatne. Za wszystkie usługi sfery budżetowej płacimy w formie ogólnonarodowej zrzutki, zwanej podatkami i składką ubezpieczeniową (i to nie małą). Przykład z podatkami płaconymi przez sferę budżetową jest chybiony, ponieważ zarówno część netto Twojego wynagrodzenia, jak i część "podatkowa" jest finansowana z budżetu, a więc ze składek podatkowych sfery "rynkowej". Emeryci też płacą podatek dochodowy, ale przecież wiadomo, że pochodzi on wprost z budżetu składkowego ZUS - to czysto księgowy zabieg..............Sfera budżetowa z założenia nie boryka się z utrzymaniem na rynku. Przykłady, które podajesz (szkoła, szpital) oznaczają tylko tyle, że urzędnicy będący dysponentami funduszy budżetowych nie przyznali tych funduszy na działalność wymienionych jednostek, lub jednostki te nie spełniły czysto administracyjnych kryteriów rozdzielania funduszy. Po każdych wyborach do Sejmu, zmienia się elita wysokich urzędników, którzy wymyślają nowe, wiekopomne pomysły, według jakiego klucza rozdawać budżetowe pieniądze. Jedni ustalają, że trzeba dawać mało na szkolnictwo zawodowe bo uważają, że to przeżytek i skutek jest taki, że zamykają szkoły zawodowe, ale następna ekipa urzędników może być przeciwnego zdania i okaże się wówczas, że nawet szkoła do której chodzi 15 uczniów będzie finansowana. To tylko kwestia arbitralnej decyzji nowej ekipy urzędniczej i nie ma to nic wspólnego z walką rynkową o klienta i jego pieniądze........... Nie mam nic przeciwko budżetówce jako takiej: nauczycielom, urzędnikom, lekarzom, itd. - jest oczywiste, że tego rodzaju zawody są opłacane z budżetu państwa. Rzecz w tym, że niezwykle często, pracownicy budżetówki wykazują irytującą ignorancję w sprawach gospodarczych, są pełni pretensji, małostkowości wobec tych, którzy dzień w dzień muszą walczyć o klienta żeby zarobić na swoje utrzymanie. ........... P.S. Kamil, powiem szczerze, że ja też jestem ciekawy gdzie Ty pracujesz :)

#25 · 11.01.2008, 17:09

Zk, napisałeś wiele, ale dalej nie wiem gdzie pracujesz :).

Administrator zamknął tę rozmowę. Nowe odpowiedzi nie są przyjmowane.